(teraźniejszość)
Właśnie po raz kolejny miał odtworzyć w swojej głowie przebieg tej bitwy, gdy ktoś z tłumu potrącił go przywracając go do rzeczywistości. Usłyszał jedynie za swoimi plecami: „kurwa uważaj jak chodzisz” i szybkim krokiem poszedł przed siebie.
Skręcił w kolejną przecznicę, minął człowieka handlującego z bagażnika kradzionym sprzętem audio, paru dilerów i jakąś prostytutkę. Pokonał jakieś pięćdziesiąt metrów znów skręcił, wszedł w zatłoczoną ulicę, powoli lawirując pomiędzy morzem przechodniów wreszcie doszedł do swojej ulubionej knajpki, zajął miejsce przy oknie i cierpliwie czekał, aż ta sama kelnerka jak co dzień przyjmie od niego to samo zamówienie. To już stawało się tradycją, a miejsce mimo panującego tu ruchu zawsze na niego czekało.
Dzień dobry. Co panu podać? - ciepłym miękkim głosem zapytała kelnerka – To samo co zwykle? Czy może skusi się pan na delikatną brazylijską z nutą wanilii? Mamy też wyśmienite latte.
Dzień dobry, poproszę to samo co zwykle, plus gazetę – to była część ich rytuału, mimo że oboje od początku wiedzieli o tym jak ta rozmowa się zakończy.- i miałbym małą prośbę.
Tak słucham? - wydała się zaskoczona tym stwierdzeniem – w czym mogę pomóc?
Może mi pani przygotować porcję brazylijskiej kawy na wynos? W największym kubku jaki posiadacie – nie był zwolennikiem picia kawy na wynos, chciał jedynie przedłużyć rozmowę, by choć jeszcze przez chwilę posłuchać jej kojącego, miękkiego głosu.
Tak oczywiście, kawa będzie gotowa tuż przed pana wyjściem – uśmiechnęła się, jak gdyby wiedziała, że to był pretekst
Dziękuję
Po paru minutach podała mu kawę i gazetę, zaciągnął się jej aromatem, powoli upił łyk i zabrał się za lekturę. Przeszedł od razu do tego co go interesowało, do ogłoszeń. Przeglądał je powoli, aż natrafił na to właściwe. Kelnerka zerkała na niego zza kontuaru ukradkiem, ale nie zwrócił na to uwagi, był zbyt zajęty analizą ogłoszenia, które go interesowało, zawsze w takich chwilach nachodziły go wątpliwości, począwszy od tego czy chodzi o właściwy anons, a skończywszy na tych z cyklu „czy robię dobrze”. Gdy podjął decyzje powrócił do delektowania się ulubionym trunkiem, rozejrzał się po sali, pewnych nawyków trudno się pozbyć. Jego umysł mimowolnie zaczął analizować sytuacje, dostępne drogi odwrotu, rozmieszczenie ludzi, najlepsze pozycje do obrony i możliwości jakie dawało to miejsce w razie ataku z zewnątrz. Zatrzymał się na kelnerce, uśmiechnął się. Gdzieś z tylu czaszki szybko przebiegła myśl komplementująca jej urodę, za raz za nią pojawiła się inna, przynosząca otrzeźwienie, że możne w innym życiu by podszedł, zagadał, w innym nie w tym. Dokończył kawę, zostawił napiwek i wyszedł. Lawirował po mieście, kluczył uliczkami, często zmieniał kierunek. Po godzinnym spacerze wszedł do budki telefonicznej, wybrał numer i czekał na to aż ktoś odbierze.
Pogoda zaczynała się powoli psuć, nad miasto z zachodu nadciągały złowrogie ołowiane chmury. zwieszając się coraz niżej, przypominały wielką otwartą paszcze mitycznego potwora, którego jedynym celem jest zaspokojenie głodu. Niebezpiecznie zbliżając się do dachów drapaczy chmur, gotowe na to by pochłonąć je w jednej chwili. Zaczęło padać na początku, powoli, drobne krople gdzieniegdzie rozbijały się na chodniku, po paru minutach deszcz przybrał na sile, jak gdyby ktoś tam na górze odkręcił kurek z wodą. Ulewa stawała się coraz mocniejsza, bardziej złowieszcza, niebezpieczniejsza. Krople lecące z nieba były jak ściana wody, mokry mur nie do sforsowania. Nie miał innego wyjścia musiał poszukać schronienia. Wszedł więc do pierwszego lepszego sklepu. Szybko zlustrował pomieszczenie, umysł pracował na najwyższych obrotach, analizował, planował, zapamiętywał. Nim ekspedientka zdążyła się do niego odezwać miał już ułożony plan taktyczny.
dzień dobry. W czym mogę panu pomóc – na jej twarzy pojawił się sztuczny uśmiech jakim witała każdego klienta
Dzień dobry. - odpowiedział uprzejmie – tylko się rozglądam.
Zaczął przechadzać się między wieszakami, nie dlatego, że chciał coś kupić, ale dla\tego by lepiej poznać układ pomieszczenia, oraz z braku lepszego zajęcia. Jego ciało było w pełnej gotowości, zapewne było to spowodowane czujnym wzrokiem sprzedawczyni. Tez ją obserwował ukradkiem, zapamiętywał szczegóły z nią związane. Jak zawsze robił to mimowolnie. Po trwającym dla niego nieskończoność kwadransie w końcu pogoda pozwoliła mu na to by opuścić lokal.
Komentarze
Prześlij komentarz