(następnego ranka)

 Obudził się zlany potem, kolejna koszmarna noc z koszmarnymi snami. Szybko poszedł pod prysznic, próbując zmyć z siebie grozę nocy, twarze z przeszłości, usłyszał hałas na korytarzu. Owinięty w ręcznik, znaczył mokry szlak wprost do drzwi wejściowych. Odsunął klapkę wizjera i przybliżył oko. W zaciemnionym korytarzu zobaczył ją, szła powoli co chwila oglądając się za siebie. Nawet z tej odległości potrafił dostrzec, że płakała. Niosąc niemowlę na ręku, co chwila odwracała głowę, oczekując ataku w plecy, a może szukając pomocy wśród sąsiadów. Mimo tej zgarbionej postawy, wystraszonego wzroku, łez płynących po policzkach, było w niej coś pięknego, hipnotycznego. Nie potrafił oderwać od niej wzroku. Patrzył bezradny jak schodzi po schodach i gdy zniknęła z pola widzenia stał jeszcze przez chwilę z okiem przyklejonym do wizjera, niczym posąg na skalistym brzegu wypatrujący statków zawijających do portu. Dokończył prysznic i powrócił do własnego życia. Trzymając w ręku kubek z świeżo parzoną kawą stanął przed tablicą i przyglądał się zdjęciom, planując kolejne zadanie. Przygotowywał się, w myślach szukał najlepszych dróg podejścia i ewakuacji. Zastanawiał się gdzie i jak rozmieścić sprzęt, jaka taktyka będzie najlepsza. Kiedy miał już ułożony plan, ubrał się i wyszedł sprawdzić teren osobiście. Od tamtego pamiętnego dnia w jego życiu nie było mowy o pomyłce. To wręcz obsesyjne sprawdzanie każdego elementu planu weszło mu głęboko w krew.

Błądził po ulicach by zebrać myśli, nie potrafił wymazać obrazu tej kobiety, było w niej coś czego nie potrafił określić, coś fascynującego, pięknego. Zbluzgał się, za to że myśli o niej a nie o zadaniu, na którym musi się maksymalnie skoncentrować. Powoli krocząc przed siebie nawet nie zauważył jak znalazł się pod domem. Myśli błądziły od zadania do niej. Mimo, że bardzo chciał skupić się na zadaniu, nie potrafił, a może ta część jego podświadomości odpowiedzialna za emocję i uczucia przebudziła się nagle za sprawą porannych obrazów. Zaczął zadawać sobie pytanie co w niej takiego jest, co sprawiło, że obudziła w nim te emocje. Jego dusza, tak poraniona i tak czarna od zła, którego był świadkiem, które sam tworzył nagle się przebudziła. Odnalazła w sobie cząstkę dobra . Zamknął za sobą drzwi, zrobił kawę i wrócił do planowania.

Pierwszy scenariusz ponoć jest najlepszy, taki też wybrał. Dopracował go w najdrobniejszych szczegółach i przystąpił do gromadzenia potrzebnych materiałów, których nie było zbyt wiele. Systematycznie zapisywał kolejne pozycje na kartce. Gdy miał już wszystko położył się spać.

Komentarze