(następnego dnia)

 Kolejna noc, która nie należała do dobrych stała się faktem. Ten sam sen, ten sam jego koniec. Te same twarze, mówiące te same słowa, które nawet teraz po przebudzeniu odbijały się echem w jego głowie. Racjonalna część jego świadomości wiedziała, że to jego słowa, że sumienie, a raczej jego wyrzuty w ten właśnie sposób szepczą do niego co noc, jak czuła kochanka wiodąca ku zgubie swego oblubieńca. Tylko, że reszta jego jestestwa była oporna na tą wiedzę. Jak każdego ranka zaparzył kawę i nalał gorący napój do ulubionego kubka, usiadł przy stole i próbując się obudzić upił pierwszy łyk. W mieszkaniu panowała cisza, która mu odpowiadała, była ukojeniem po nocy pełnej krzyków w jego głowie. Nim sobie to uświadomił jego myśli powędrowały ku niej, co się z nią dzieje, kim jest, dlaczego uciekała? Lecz każde pozostawało bez odpowiedzi. Tylko na jedno znalazł prostą odpowiedź, na to, które jego duszy wydało się najważniejsze, czy chciałby ją jeszcze ujrzeć? Głośno i wyraźnie odpowiedział na głos "TAK".

Szybko wrócił do rzeczywistości, mimo tego słysząc szmer na korytarzu niemalże biegł do judasza by sprawdzić czy to nie ona. Racjonalna część jego psychiki przy każdym takim rajdzie pod drzwi drwiła z niego, ale te od dawna uśpione emocje przejęły nad nim kontrolę. Pytania bez odpowiedzi nie dawały mu spokoju. Mimo tego starał się skupić na zadaniu. Sprawdzał, przygotowywał, znów sprawdzał, biegł do drzwi. Nawet morderczy trening nie pomagał. W okolicach południa, nie mogąc wytrzymać z samym sobą udał się na długi spacer. Przechadzając się ulicami, powoli i niespiesznie, jak zwykle zapamiętując najwięcej szczegółów topograficznych nie potrafił się powstrzymać by nie myśleć o przeszłości, o swoim jego zdaniem nędznym życiu. Przypomniały mu się czasy kiedy jeszcze potrafił cieszyć się życiem. Spokojnym krokiem udał się w stronę mieszkania.

Komentarze