(dwa lata wcześniej)
Słońce powoli pojawiało się nad zarysem gór, które mijali po prawej. Ostre krawędzie skał wbijały się w rozżarzoną świetlistą kulę, próbując bezskutecznie ją pociąć swoimi wierzchołkami. Syzyfowa praca trwała tutaj od zarania dziejów, od momentu ich powstania i będzie kontynuowana na długo po tym jak Ci dziwni ludzie w mundurach odejdą. Gorące słońce nie pozostawało im dłużne, paliło wierzchołki blaskiem swoich promieni i pięło się wyżej uciekając przed ostrymi krawędziami gór. Wszędzie tylko piasek i góry, gdzieniegdzie jedynie szybko przemknęła jaszczurka, szukając schronienia przed ognistym olbrzymem wyłaniającym się zza szczytu. Piaskowy krajobraz, tak nieprzyjazny i wymagający nie przeszkodził ludziom osiedlić się kilka kilometrów dalej. Małe niskie domki powciskane niemalże w zbocza gór, jak gdyby i one chciały się schować przed upałem. Studnia umieszczona w centralnej części tego ludzkiego przybytku była jedynym źródłem wody pitnej w promieniu wielu kilometrów. Stojąca niczym strażnik życia, niewzruszenie i zawsze na posterunku by uratować żywych przed tragicznym losem, dając im to co ma najcenniejszego, możliwość przetrwania kolejnej doby.
To miał być rutynowy patrol, jechali powoli pozostając w gotowości, ale ze świadomością, że tutaj nikt się nie zapuszcza, nikt o zdrowych zmysłach by nie wybrał tej właśnie drogi by dostać się do jaskiń oddalonych jakieś czterdzieści kilometrów na północny-zachód. By choćby próbować się przedrzeć przez ich wojska. To nie był jednak rutynowy patrol. Teraz tłumaczy to tym, że nie mógł ich widzieć, nadeszli ze wschodu, wraz z promieniami światła, ukryci w ich blasku niczym drapieżnik czatujący na swoją ofiarę. Lecz on jako dowódca powinien to przewidzieć, musiał być wyczulony. Na chwilę spuścił gardę i został za to ukarany, bardzo boleśnie ukarany. Przez ułamek sekundy nawet nie wiedział skąd padł strzał, potem zaczęło się piekło, piekło które go pochłonęło.
Dojeżdżali właśnie do wioski gdy w ich hamvee trafił pierwszy pocisk, kierowca dodał gazu by jak najszybciej znaleźć się za linią budynków. Wyskoczyli z pojazdu w szyku bojowym, szukając najlepszych pozycji obronnych. „Gunner” zdążył nawet zabrać jego ulubiony ciężki sprzęt. Rozlokowali się wśród zabudowań i otworzyli ogień w kierunku, z którego padły strzały. Krótkie serie, najwyżej trzy pociski, musieli oszczędzać amunicję...
Komentarze
Prześlij komentarz